Zastanawiam się, czy studia magisterskie z fizjo realnie się opłacają: większa pensja, lepszy etat w szpitalu, czy raczej kursy dają więcej? Czesne i czas trochę przerażają.
Na NFZ bez magistra często nie dostaniesz pełnego etatu, a dodatek stażowy i kategoria płacowa rosną minimalnie. Pieniądz robią kursy typu McKenzie, MT, DN i prywatni pacjenci.
@jacek_2002 dzięki, a realnie ile więcej brutto daje mgr na etacie i czy łączenie pracy z nauką jest do ogarnięcia po godzinach?
Magister przydaje się do konkursów w szpitalach i projektów badawczych. Finansowo różnica to zwykle 200–400 zł brutto. Największy zwrot dają kompetencje: diagnostyka FADIR/FABER, SLR, Maitland IV, McKenzie derangement, oraz prowadzenie dokumentacji EBM i rozliczeń NFZ.
u mnie w poradni bez mgr nie podpiszesz grafiku na koordynatora, ale kasy szału nie ma, kursy i stała praktyka robią robotę
Nie demonizujcie, papier papierem, robota jest robota. Jak masz rękę do tkanek i ogarniasz pacjenta, to rynek sam zapłaci.
Do dydaktyki i kierowania praktykami studentów potrzebny jest mgr. Ja po magisterce dorzuciłem COMT i testy Y-Balance/FMS w przesiewie, to zwiększyło kontrakty klubowe bardziej niż sam dyplom, różnica pensji na etacie była około 300 zł.
Zależy od miasta, w małych powiatach mgr mało zmienia, patrz na koszty dojazdu i czasu, bo to często zjada zysk